Pin It

Każdy trening ma wiele wymiarów i poziomów. Każdy młody adept sztuki walki wręcz zaczyna najpierw od szkolenia ogólnego i nauki poszczególnych technik. W świecie strzelectwa taką rolę pełni zapoznanie się z obsługą broni i trening bezstrzałowy, podczas którego strzelec uczy się zgrywać przyrządy, trzymać broń i pracować na języku spustowym. Ale co dalej? 

 

Następnym poziomem jest walka z workiem treningowym, na którym ćwiczący uczy się, jak celnie i z odpowiednią siłą dostarczać energię uderzenia do celu. Worek nie oddaje ciosu, więc można skupić całą uwagę na właściwym wykonaniu techniki. W strzelectwie odpowiednikiem jest trening na strzelnicy. Tam ćwiczący uczy się kontrolować swoją broń, pracuje nad celnością i dziurawi papierowe tarcze. Ostrzeliwuje metalowe poppery i inne cele, mniej lub bardziej przypominające realnego przeciwnika, a czasami reagujące na trafienie pociskiem w jakiś określony i z góry znany sposób. I na tym zazwyczaj koniec.

 

SIŁA NA SIŁĘ

A gdzie w świecie strzelectwa odpowiednik sparingów z partnerem, będącym realnym przeciwnikiem? Tego nie ma. Dla wielu strzelców, nawet tych pracujących na co dzień w służbach mundurowych, czy myślących poważnie o obronie z wykorzystaniem broni palnej, szkolenie na strzelnicy jest ostatnim ogniwem cyklu treningowego. A to błędne podejście.

Na szczęście osoby zainteresowane strzelectwem praktyczno-obronnym lub bojowym mają szansę na dalszy rozwój. Istnieje sposób, aby lepiej przygotować się do tego, z czym mogą się zetknąć, gdy będzie potrzeba walki o życie. Takim rozwiązaniem jest trening popularnie określany mianem Force on Force (z angielskiego siła na siłę). W jego trakcie szkolone osoby, będące dla siebie wzajemnie przeciwnikami, wykorzystują specjalnie zmodyfikowaną broń, strzelającą bezpieczną dla życia amunicją ? najczęściej barwiącą, pozostawiającą na celu kolorowe ślady trafień.

 

TYLKO DLA ORŁÓW?

Do niedawna ten rodzaj treningu był dostępny jedynie dla elitarnych służb i niektórych formacji mundurowych. Przyczyn tego stanu rzeczy było wiele. Przeprowadzenie takiego szkolenia wymaga, zależnie od zastosowanego systemu, zakupu specjalnej broni treningowej lub modyfikacji konstrukcji strzeleckich normalnie zasilanych amunicją bojową. W przypadku pistoletów, obejmuje to zazwyczaj wymianę lufy i sprężyny powrotnej, czasami całego zamka. Cena takiego zestawu do konwersji jest zazwyczaj dość wysoka, czasami dorównuje nawet cenie samej broni.

Specjalna amunicja to kolejny spory wydatek, nawet dla służb. Dwa najpopularniejsze systemy do amunicji barwiącej dostępne na rynku to FX oraz UTM. Pomimo, że można je już kupić na rynku cywilnym, zainteresowanie ? z racji wysokich kosztów ? jest niewielkie.

 

AIRSOFT JAKO NARZĘDZIE

Ciekawą i w pełni użyteczną alternatywą dla specjalistycznych systemów treningowych jest wykorzystanie wiatrówek, w których pociski napędzane są sprężonym powietrzem lub gazem wiatrówek,  będących replikami bojowej broni. Zbiorczo określa się je mianem ASG, od Air Soft Gun. Konstrukcje tego typu strzelają 6-mm kulistymi pociskami wykonanymi z tworzywa sztucznego. Cena gazowych replik pistoletów z systemem blowback ? dzięki któremu zamek cofa się po strzale podobnie, jak ma to miejsce w broni bojowej, to kilkaset złotych.

Takie konstrukcje w większości mają taką samą lub bardzo zbliżoną masę i wymiary do swoich odpowiedników do prawdziwej amunicji, co oznacza, że pasują do kabur przeznaczonych dla oryginalnych modeli. Podobnie, jak broń bojowa są wyposażone w przyrządy celownicze (często wymienne) i uniwersalne szyny montażowe.

Najważniejszą zaletą replik są jednak koszty użytkowania. Przy właściwej eksploatacji, zastosowaniu odpowiedniego gazu napędzającego (green gas), smaru silikonowego do konserwacji uszczelek w zaworach gazowych i dobrej jakościowo amunicji, czyli precyzyjnie odlanych plastikowych kulek, koszt wystrzelenia pełnego magazynka, w którym znajduje się 20 pocisków wynosi od kilku do kilkudziesięciu groszy.

Niemniej, warto pamiętać, że konstrukcje tego typu mają też wady. Gazowe repliki pistoletów nie działają właściwie w niskich temperaturach. Wówczas trzeba ćwiczyć wewnątrz pomieszczeń lub korzystać z nich tylko wtedy, gdy na zewnątrz panują sprzyjające warunki atmosferyczne. Co gorsza, plastikowe kulki nie pozostawiają też barwnego śladu w miejscu trafienia, jak ma to miejsce w przypadku amunicji FX czy UTM. Jednak uderzenie pocisku jest zazwyczaj wyraźnie odczuwalne poprzez niezbyt grubą warstwę odzieży.

 

WYPOSAŻENIE

Przed rozpoczęciem treningu należy pamiętać o właściwym wyposażeniu, dzięki któremu można uniknąć niepotrzebnego nadmiernego bólu czy uszkodzenia ciała. Niefortunnie wystrzelona kulka, która trafi w kogoś z niewielkiej odległości, potrafi ukruszyć ząb lub spowodować miejscowe obtarcie naskórka i krwawienie. Dobrym pomysłem jest także założenie rękawiczek. Jak pokazuje praktyka, ćwiczący skupiając się na broni przeciwnika jako na zagrożeniu, bardzo często trafiają przeciwnika w dłonie.

Bezwzględnie należy podczas takich ćwiczeń stosować ochronę oczu. W sprzedaży dostępne są specjalne okulary do ASG ze szkłami z poliwęglanów, spełniające odpowiednie normy bezpieczeństwa. Zwykłe okulary słoneczne zdecydowanie odpadają.

Przy zastosowaniu pełnego realizmu treningu, co oznacza też strzelanie w głowę, dobrym rozwiązaniem jest zakup specjalnych masek ochronnych. Mają wbudowany wizjer i zasłaniają przednią część twarzy i uszu. Są podobne do masek stosowanych podczas gry w paintball. Dodatkowym zabezpieczeniem jest bluza z kapturem.

 

SAMYM GAZEM

Repliki ASG są w miarę bezpiecznym sprzętem treningowym już od dystansu kilku metrów. Jednak nie nadają się do ćwiczeń w bezpośrednim kontakcie, na odległość wyciągniętej dłoni i bliższym. Aby repliki wykorzystać do takich zadań, trzeba je nieco zmodyfikować. W tym celu trzeba zdemontować atrapę zamka i zasłonić ? pojedynczą warstwą taśmy klejącej ? dźwignię jego zwalniacza na szkielecie. Do magazynka tak przygotowanej repliki ładuje się sam gaz, nie należy napełniać go pociskami.

Zaklejona dźwignia umożliwia oddawanie kolejnych strzałów podczas treningu. Oznacza to, że ćwiczący może pracować na języku spustowym i następuje po tym normalny ruch zamka. Jednak replika jest w pełni bezpieczna, z racji braku kulek w magazynku.

 

JAK TRENOWAĆ?

Szkolenia Force on Force zaczynają zyskiwać na popularności także w Polsce i w wielu miejscach napotkać na coraz to więcej ofert takiego treningu. Niestety, większość instruktorów nie ma wystarczającej wiedzy i doświadczenia, aby przeprowadzić szkolenie właściwie.

Bardzo często, z w pełni uporządkowanego świata strzelnicy, na której panują liczne ograniczenia ze względu na warunki bezpieczeństwa, ćwiczący trafiają do symulacji, gdzie ogień jest prowadzony w dwóch kierunkach, a miejsce kulochwytów zastępują postronne osoby, będące statystami. To nie może się udać. Człowiek bez odpowiedniego przygotowania, który zostanie wrzucony w taki scenariusz, nie ma większych szans, nawet jeżeli jest bardzo dobrym strzelcem.

Niestety, czasami fantazja instruktorów prowadzących takie zajęcia nie ma granic. Na porządku dziennym zdarzają się scenariusze rodem z Hollywood, w których zadaniem szkolonego jest na przykład odbicie ambasady z rąk terrorystów. Po co cywilowi, noszącemu broń do samoobrony, umiejętność odnalezienia się w takiej sytuacji?

W efekcie, osoby biorące udział w takich szkoleniach dochodzą często do wniosku, że bezużyteczne jest wszystko czego się do tej pory nauczyły, czasami nawet przez lata. Nie tędy droga. Wracając do analogii z wstępu, to tak jakby zawodnika, który ćwiczył wyłącznie z wykorzystaniem worka treningowego, wystawić na ulicę naprzeciw kilku chuliganów uzbrojonych w kije bejsbolowe.

 

MIKRO-ĆWICZENIA

Właściwy trening powinien rozpocząć się od nauki właściwych reakcji na określone sytuacje. To sytuacja podobna, jak w sztukach walki, kiedy jeden ze szkolonych wyprowadza cios, a drugi próbuje go zablokować. Takie ćwiczenia rozpoczyna się od działania w bardzo wolnym tempie i z przeciwnikiem uzbrojonym nie w broń, ale gumowy nóż lub piankową pałkę treningową.

Następnie zwiększa się tempo i wprowadza element stresu. Teraz źle wykonana technika kończy się w miarę mocnym, odczuwalnym uderzeniem. W ten sposób można nauczyć szkolonego właściwego działania. Trzeba oczywiście na tym etapie określić warunki zakończenia ćwiczenia. Może to być pojedyncze trafienie kulką w korpus czy głowę lub wielokrotne strzały do zaprzestania ataku. Wszystko zależy od komplikacji i celu ćwiczenia.

Następnie wprowadza się sytuacje, w których zarówno szkolony, jak i przeciwnik korzystają z pistoletów treningowych. Tutaj dochodzą ćwiczenia zejścia z linii strzału, jak też szukanie i wykorzystanie zasłony. Po pewnym czasie pojawiają się w tle osoby postronne, które także mogą zareagować agresją lub inną niekontrolowaną reakcją w stosunku do szkolonego, wymuszając ciągłą kontrolę otoczenia.

Dopiero wówczas przychodzi czas na proste scenariusze. Muszą one jednak opierać się na sytuacjach, z jakimi szkolony może zetknąć się na co dzień. Wyprowadzony wieczorem atak z użyciem noża na parkingu centrum handlowego jest bardziej prawdopodobny, niż widowiskowe odbijanie zakładników w ambasadzie. Co więcej, wystąpienie sytuacji zagrożenia nie zawsze powinno oznaczać konieczność użycia broni, czy nawet bezpośredniego zaangażowania się w walkę. Warto też pamiętać, że właściwie skonstruowane ćwiczenie lub scenariusz zawsze powinny dać możliwość wygranej osobie, która się szkoli. Nigdy nie należy wymyślać sytuacji, w których trenujący jest z góry skazany na przegraną.

 

ROLA TEGO ZŁEGO

Wbrew pozorom, najważniejszym elementem treningu Force on Force jest właściwie odegrana rola przeciwnika. Zajmujące się tym duże zagraniczne przedsiębiorstwa mają specjalnie przeszkolonych pracowników, których zadaniem jest jak najbardziej realistyczne odgrywanie roli tego złego. Niektóre z tych firm są także wykorzystywane przez agencje rządowe i służby do szkolenia swoich jednostek.

Niestety, zaangażowanie profesjonalnie przeszkolonych statystów znacznie zwiększa koszty treningu. Dlatego wiele przedsiębiorstw decyduje się na inne rozwiązanie, w którym szkoleni zamieniają się rolami i ćwiczą też odgrywanie napastnika.

Tutaj także bardzo ważna jest rola doświadczonego instruktora, który właściwie poinstruuje i pokieruje działaniami takiej osoby. Dlaczego? Bo bardzo często w przypadku kogoś, kto chwilowo wciela się w rolę atakującego, do głosu dochodzi ego. Odgrywający napastnika po prostu nie chce przegrać. Postępuje zatem całkowicie odmiennie, niż w takiej samej sytuacji zadziałałby przestępca. Innymi słowy, nieświadomie rezygnuje z realistycznego podejścia i zamienia ćwiczenie w grę, w którą chce za wszelką cenę wygrać.

Takie postępowanie należy zwalczać. Przecież w realnej sytuacji napastnik nie będzie czekał przez 10 minut celując w drzwi, licząc że ktoś się w nich pojawi. Policja, zawiadomiona przez zaniepokojonego odgłosami włamania właściciela posesji, już dawno może być w drodze. Przestępca zawsze ma jakiś cel ? chce coś ukraść lub kogoś skrzywdzić. Czy w realnej sytuacji napastnik będzie wiedział, jaki następny ruch wykona ofiara i jaką taktykę obrony obierze? Czy na pewno będzie ryzykował życie, nawet wtedy, gdy wyraźnie widać, że ma niewielkie szanse na wyjście cało z danej sytuacji? To tylko kilka z wielu pytań, które mogą paść podczas treningu. I nie zawsze znajdzie się na nie jednoznaczna odpowiedź.

 

W PÓŁMROKU I W GRUPIE

Drapieżniki lubią żerować po zmroku i często polują w grupach. Z przestępcami jest podobnie, stąd konieczność wprowadzenia ćwiczeń w zmiennych warunkach oświetlenia, a szczególnie po zmierzchu. Takie działanie wymaga osobnego treningu, przed rozpoczęciem ćwiczeń Force on Force. Większość odkrytych strzelnic pozwala na treningi od świtu do zmierzchu, ze względu na warunki bezpieczeństwa. Nikt też zazwyczaj nie pozwoli szkolonemu na taki trening na obiektowej strzelnicy komercyjnej.

To, że napastnik przegrał, nie oznacza że zagrożenie minęło. Ćwiczący musi nauczyć się kontrolować emocje i możliwie jak najszybciej dokonać ponownej oceny otoczenia pod kątem kolejnych możliwych ataków. A także wezwać służby lub udzielić pomocy rannym, jeżeli zaistnieje taka potrzeba.

 

WŁAŚCIWE WYSZKOLENIE

We właściwie zaaranżowanym treningu Force on Force, podobnie jak w sytuacji realnej walki, umiejętności strzeleckie stanowią jedynie ułamek z tego co jest konieczne, aby wyjść cało z opresji. Kluczowe jest natomiast rozpoznanie zbliżającego się zagrożenia, unikanie sytuacji, w których jest się podatnym na napaść, czy wreszcie wypracowanie sposobów właściwego działania w czasie ataku, jak i po jego zakończeniu.

Trening tego typu jest bardzo wartościowym narzędziem w rękach doświadczonego instruktora. Niestety, może także zamienić się w pozbawioną sensu strzelaninę, rodem z kiepskich produkcji filmowych.

 

W kolejnym artykule z serii Force on Force postaram się przybliżyć podstawowe mikro-ćwiczenia i najprostsze scenariusze. 

Pin It